Sprzedaż reklamy na własną rękę – czy jest sens?
- Test: Czy wygląd twojego bloga jest atrakcyjny? Wygląd bloga jest jego wizytówką – pierwszym wrażeniem które czytelnik...
- 9 dni widgetu blogvertising.pl i dlaczego o tym piszę 9 dni temu w pasku bocznym topblogger zaistniał widget blogvertising.pl. Instalacja...
- Jak zarobić na blogu – źródła dochodu: Reklamy Żródło zdjęcia: tamizhan We wczorajszym wpisie było o tym, że...
Reklama jest dźwignią handlu, a reklama internetowa po raz pierwszy prześcignęła media gazetowe – tak przynajmniej wynika z szacunków domu mediowego Starlink (GW 19 listopada 2008, str 29). Tylko co z tego, jeśli średni posiadacz bloga obcuje z reklamą najczęściej jako odbiorca.
Owszem, są i blogvertising.pl i YellowGreen. Do YG nigdy nie należałem, więc w tym przypadku milczę, ale cieszę się kiedy widzę, że bloger za pomocą reklamy blogvertising ma dochody (np. IT Tech Blog) . Nie wszyscy jednak mają to szczęście.
Reklama na blogu
Moim zdaniem jedynym rozsądnym wyjściem to polegać na sobie, bo jeśli masz popularnego bloga, to i reklama będzie. Ulubionym przykładem dla mnie jest polskie antyweb.pl. (link do strony z cennikiem reklam) Hazan sprzedaje reklamy bezpośrednio – albo przynajmniej wygląda to na sprzedaż bezpośrednią – i ze względu na dobre statystyki reklama przynosi całkiem rozsądne kwoty pozwalające na rozwój i utrzymanie serwisu. Nie, nie jest to gloryfikacja serwisu antyweb.pl – uważam jedynie, że hazan wykonał kawał świetnej roboty.
Porównanie statystyki antyweb i topblogger nie ma sensu, bo jak tu porównywać 195 000 odsłon miesięcznie z 2 600. Przywołując to zestawienie bardziej miałem na myśli bezpośrednią sprzedaż reklam, bo taką mam zamiar wprowadzić na topblogger.
Bezpośrednia sprzedaż?
Co myślicie o bezpośredniej sprzedaży reklam z bloga? Czy jest to sposób na motywacyjnego „kopa”, by znów regularnie pisać …?
PS. Wszystkich ciekawych zapraszam na podstronę Reklama na TopBlogger.pl. Na razie dostępne są reklamy graficzne 125×125 pikseli.
- Dodaj
kanał rss
do swojego czytnika - Skorzystaj z
adresu trackback - Prenumeruj
kanał komentarzy

Kommentarze: 24 »
Ja na razie krytycy i YG. Miałem kilka indywidualnych zapytań, ale po przesłaniu cennika cisza, chociaż cena ułamkowa w porównaniu do np. antyweba ;)
jasne, ze ułamek tego co na antyweb – mniej czytelników, mniejsza cena. Zostaje tylko ucieczka do przodu ;)
Będzie sens, jeśli wreszcie będziesz pisał notki częściej niż raz na parę tygodni. :P
ej, no – to wcale nieprawda, bo pisałem co kilka miesięcy :D
Doszły mnie słuchy, że teraz będziesz częściej pisał ;)
Normalnie żadna tajemnica się nie uchowa ;). Szatę graficzną też wreszcie trzeba skończyć…
Heh, też mam problem skończenia skina. ;p
Gdyby nie ta matura…
A to matura do skina jest potrzebna? ;)
No nie, ale przygotowania do niej czas przecież absorbują. :P
Wywiesić cennik reklam nie zaszkodzi, a nuż ktoś się zgłosi, jednak lepszym i bardziej pracochłonnym wyjściem są zapytania reklamowe wysyłane do reklamodawców, którzy mogliby nią być zainteresowani. Najlepiej z ofertą skierowaną do nich, ale to już trzeba by mieć biuro z osobami na etacie do pisania bloga, ale … raz np. na tydzień taką ofertę można przygotować i wysłać w końcu w roku mamy 52 tygodnie ;)
Bardzo dobry pomysł – na początek nawet chyba jedyny mozliwy, dziekuję :).
Pozostaje się tylko zastanowić kto mógłby się na tym blogu reklamować – a to już niezła gimnastyka mózgoczaszki. Sposób “krok po kroku” z pewnością tu nie zawadzi. Na razie jednak: tworzyć wpisy i skompletować ofertę powierzchni reklamowej. Ciekawe jak głośny bedzie lament, gdy na blogu pojawi się nieco więcej reklamy …
Wiesz, odbiorcy Twojego bloga, to raczej osoby trochę bardziej obeznane z internetem, więc powodu do lamentu mogą w ogóle nie zauważyć… ;)
Fakt – ale uprzedzić nie zaszkodzi.
antyweb to rzeczywiście dobry przykład i wszystko rozbija się o popularność ;) wiadomo
ps. widzę zmieny na blogu, czyżbyś już wracał na stałę? :)
Skończyłem to, co miałem skończyć w stopniu takim, bym mógł powiedzieć, że skończyłem – więc mogę skierować zwoje mózgowe na stare-nowe zadanie :D
Co do popularności zgodzę się z tobą połowicznie – popularność serwisu ustala cenę, niekoniecznie jest związana z ilością sprzedanych reklam.
no może, ale wydaje mi się że w ślad za popularnością idą odwiedziny, które wpływają na ilość sprzedanych reklam.
ale popularność to też kwestia względna, dla każdego łapie inny pułap.
Zgodzę się z tobą, zgodziłem się tylko połowicznie ze względu na nastepujace:
10 000 odwiedzin i 1 reklamodawca = $
2 000 odwiedzin i 5 reklamodawców = $
10 000 odwiedzi i 5 reklamodawców = $$$$$
mozna i tak i tak ;)
Ilość odsłon nie wpływa bezpośrednio na liczbę sprzedanych reklam, a jedynie na prawdopodobieństwo dostrzeżenia możliwosci wykupu reklamy na danym blogu. Żeby sprzedać trzeba mieć ludzi, którzy są zainteresowani wypromowaniem się w środowisku – to niekoniecznie to samo.
A fakturki wystawiasz? ;)
Zastanawiam, czy warto zakładać działalność – to 900 zł miesięcznie wyrzucone w błoto. Na chwilę obecną umowa o dzieło.
też racja
Mam 10000 odwiedzin/mc ale także niewiele zarabiam(odrobinę z adsense i pp), i powiem szczerze, że to nawet nie o UU do końca się rozchodzi, tylko o rozpoznawalność marki. Przykładem może być tu Mediafun.pl gdzie jest kilka razy mniej wejść niż na Antyweb, a blog także zarabia na reklamie – jest dobrze rozpoznawalny w środowisku – a to się liczy.
Z pewnością blogosfera musi się jeszcze rozwinąć, by blogerzy naprawdę zarabiali. Ale idziemy chyba w dobrym kierunku.
10k to całkiem sporo, z drugiej strony nie jest to jakaś ogromna ilość, więc adsense będzie słabo działał. działanie PP zależy od tematyki i sposobu promocji. Odnośnie blogosfery – Nikt blogosfery za nas nie rozwinie ;)
Czasem chodzi o ilość odsłon, czasem o tematykę – no bo popatrzcie na to w ten sposób – nikt nie będzie chciał się reklamować na kolejnym serwisie o lbogowaniu/internecie/programowaniu, skoro już są dwa czy trzy lepsze.
Patrząc z perspektywy swojego serwisu nie mogę narzekać, mogę za to stwierdzić, że im bardziej niszowy blog to tym więcej zarobi przy niższych statystykach. Do tego nie ukrywajmy – w tym kraju jak człek sam się nie weźmie do roboty i sam reklamodawców nie znajdzie, to Ci raczej sami nie przyjdą :D
Analogia z Google? :) Początki zawsze są trudne (czytaj: pracochłonne)
Masz rację – tematyka niszowa pomaga w zdobyciu reklamodawców. Ale co do “w tym kraju jak człek sam się nie weźmie do roboty i sam reklamodawców nie znajdzie, to Ci raczej sami nie przyjdą” się nie zgodzę – ale o tym kiedy indziej ;).