Recenzja: Windows Live Writer – mały kombajn do blogowania
- A może polski słownik do Windows Live Writer? Program Windows Live Writer jest jednym z wielu dostępnych programów za...
- Post2Blog lepszy od Windows Live Writer? Do tej pory sądziłem, że Windows Live Writer jest liderem w...
- Windows Live Writer 2009 po polsku Od premiery poprzedniej wersji programu Windows Live Writer minęło sporo...
Instalacja programu Windows Live Writer jest prosta: ściągamy plik ze strony get.live.com/writer/overview i po uruchomieniu klikamy aż do uzyskania zamierzonego efektu końcowego. Denerwują ekrany oferujące dodatkowe usługi firmy Microsoft, a zwłaszcza to, że po zakończeniu instalator odsyła nas do strony www.live.com. "Tonący brzytwy się chwyta" w wykonaniu firmy Microsoft.
Pierwsze wrażenie
Wow! Sam program na pierwszy rzut oka program robi rewelacyjne wrażenie, dopieszczony graficznie styl typu "Office" umożliwi każdemu użytkownikowi pakietów biurowych czuć się prawie jak w domu. Układ jest przyjazny, opcje są ukazane w postaci tekstów lub ikonek szybkiego dostępu, średnie wrażenie, jakie wywarła na mnie instalacja, sam program rekompensuje z nawiązką.
Edycja tekstu
Po krótkiej aklimatyzacji okazuje się, że Windows Live Writer to program blogowy pełną gębą. Nie dość że w wiekszości przypadków automatycznie rozpoznaje jaką platformę blogową używamy i pobiera odpowiednie pliki, umożliwiając edycję wpisu w stylu WYSWIG (Opcje "Dziennik sieci web" > "Dodaj konto dziennika web"), to jeszcze w trakcie edycji do dyspozycji mamy cztery rodzaje widoków:
- Normalny – wszystko widzimy jak w edytorze tekstów OpenOffice lub Word.
- Układ dla sieci web – za pomocą pobranych obrazków i stylów edytujemy wpis w szacie graficznej naszego bloga.
- Podgląd w sieci web – widzimy wpis w formie, w jakiej wygladałby po opublikowaniu. WLW ponownie korzysta ze ściągniętych wcześniej plików i ustawień.
- Kod HTML – czysty kod i znaczniki. Podobnie jak inni członkowie rodziny Microsoft program dość swobodnie podchodzi do tematu standardów sieciowych.
Mały wbudowany edytor grafiki oferuje opcje pospolite jak dodanie cienia lub zmianę rozmiaru grafiki, oraz zaawansowane np. obracanie, zmianę obrazka z kolorowego na czarno biały lub na tonację sepia – dość powiedzieć, że podstawowe czynności obróbki zdjęć i obrazków Live Writer wykona samodzielnie.
Obr. 1. – Panel edycji obrazów w Windows live Writer
Wystarczy dodać opcje czcionki (pogrubienie, podkreślenie, przekreślenie, kursywa), zarządzanie listami (uporządkowane, nieuporządkowane), wstawianie tabeli, map oraz plików wideo, by powstał obraz programu który pod względem funkcjonalności niewiele ustępuje mozliwościom edytora tekstów Microsoft Works.
Miłośnicy wtyczek mogą ściągnąć jedną z dostępnych obecnie 79 pluginów oferujących m.in. wstawianie obrazków z flickr lub mapy Google Maps – Szkoda tylko, że nie są po polsku.
Live Writer może zapisać wersje robocze naszych wpisów na komputerze lub przesłać je jako brudnopisy na nasz blog, pozwala wywołać okno przeglądarki i zalogować się do panelu administracyjnego. Oczywiście, możemy też od razu opublikować wpis z programu.
Całość uzupełniają dwa panele:
- dolny panel pozwala ustawić wszystkie opcje wpisu lub strony włączając autora, tagi, datę publikacji, kategorie itp. Wiekszość danych, jak np. dostępni autorzy i lista kategorii, pobierana jest wraz z plikami szaty graficznej bloga.
- Panel z prawej strony jest dynamiczny; jeśli zaznaczymy obrazek będzie on wyświetlał opcje dla obrazka (patrz Obr.1), jeśli tekst – ogólne opcje dotyczące wpisu i bloga.
Oba panele można zwijać i rozwijać za pomocą kliknięcia na strzałkę.
Opcje programu
Panel opcji "Narzędzia > Opcje" przedstawia się przyzwoicie, możemy między innymi ustawić częstotliwość autozapisu, słowa które przy wysyłaniu WLW ma zamienić na linki, serwery proxy oraz adresy serwerów które mają być powiadamiane o nowym wpisie. Dodatkowo możemy zarządzać nieograniczoną ilością kont blogowych oraz korzystać ze sprawdzania pisowni, standardowo niestety jedynie w języku angielskim (dla niezadowolonych: oto mój nieoficjalny sposób na zainstalowanie polskiego słownika).
Obr. 2. – Zrzut częsci panelu "Opcje"
W skrócie
Zalety
- Rewelacyjna obsługa tworzenia wpisu z wykorzystaniem stylu naszego bloga, pisanie artykułu przypomina korzystanie z edytora tekstowego
- Możliwość publikowania, zapisu, otwierania na blogu i na dysku nie tylko wpisów, ale i stron.
- Obsługa nieograniczonej ilości blogów i automatyczne rozpoznawanie wielu z popularnych formatów (m.in. Wordpress, Blogger, Movable Type, nie udało się połączyć z blogiem testowym na blox.pl).
- Przyjemna szata graficzna programu, w której możemy dodatkowo wybrać w jakim ma być kolorze.
- Podstawowa obróbka grafiki zawierająca m, in. obracanie, zmianę rozmiaru, dodawanie cienia, zmianę kontrastu obrazka.
- Wtyczki rozszerzające zakres diałania programu m.in. Google maps, flickr itp. (wiekszość po angielsku)
Wady
- Jak każdy program Microsoft, WLW dość swobodnie podchodzi do standardów i czasem trzeba skorzystać z widoku HTML by ograniczyć jego zapędy.
- Podgląd i edycja wpisów z wykorzystaniem szaty graficznej opierają się na silniku Internet Explorer, co czasem powoduje nieoczekiwane efekty w wyświetlaniu szaty.
- Program jest w polskiej wersji językowej, ale sposób by zainstalować polski słownik musiałem już znaleźć sam. Jednym słowem – wpadka.
- W panelu bocznym występuje zakładka "wstaw tagi", którą większość początkujących użytkowników WLW mylnie bierze za tagowanie wpisów (prawdziwe tagi znajdują się na dolnym rozwijanym panelu).
- Instalacja sprawia wrażenie jakby Microsoft chciał nam na siłę wcisnąć cała gamę usług dodatkowych.
- Brak zakładek, a edycja wielu wpisów odbywa się w osobnych oknach.
Podsumowanie
Tytuł: Windows Live Writer
Licencja: Freeware
Wersja programu: 2008 (Kompilacja 12.0.1367.1128) pl
Producent: Microsoft Corporation
Rozmiar pliku instalacyjnego: ok. 3MB
Rozmiar katalogu po instalacji: ok. 13MB
Ocena: 4,5 / 6
Korzystam z Windows Live Writer i jestem bardzo zadowolony. A jak Wy tworzycie swoje wpisy – za pomocą panelu zarządzania bloga, czy programu do blogowania?
- Dodaj
kanał rss
do swojego czytnika - Skorzystaj z
adresu trackback - Prenumeruj
kanał komentarzy

Kommentarze: 6 »
Ciekawe narzędzie, szczerze powiedziawszy jak przeczytałem kiedyś co robi, to byłem przekonany, że będzie to miało obsługę tylko i wyłącznie jakiegoś systemu blogowania stworzonego przez Microsoft, miła niespodzianka.
Osobiście korzystam z Wordpressowego panelu (nie wiem dlaczego, ale niektórzy mają tam edytor tinyMCE czy inny podobny, mi dano do dyspozycji tylko edytor stricte html), ale ja nie tworzę bardzo rozbudowanych konstrukcji w postach i znajomość html pozwala mi na swobodne poruszanie się w tym systemie.
Natomiast do dłuższych artykułów do których się przymierzam przetestuję w/w program, zwłaszcza, że zajmuje 3 MB (!).
Dziękuję za info odnośnie polskiego słownika, bo między innymi sprawdzanie pisowni w Firefoxie jest dużym plusem pisania postów w przeglądarce.
Pozdrawiam,
Paweł
Lista wspieranych systemów jest całkiem pokaźna, w sumie WLW obsługuje każdego bloga który publikuje dane w konwencji xmlrpc.
Instalacja zajmuje 3MB, rozpakowany program 13MB. Mogło powstać mylne wrażenie, że to jedno i to samo, więc zmieniłem informację :).
Mam nadzieję, że program przypadnie do gustu, nie dlatego, że zrobił go Microsoft, ale dlatego, że jak to wyraziłem w recenzji, jest bardzo ciekawy (i darmowy).
[...] Windows Live Writer – mały kombajn do blogowania Topblogger Recenzja programu stworzonego przez Miscrosoft, którego zadaniem jest ułatwienie życia wszystkim bloggerom. [...]
[...] Znalezienie polskiego słownika (można też pisać bezpośrednio w Post2Blog) zajęło mi 5 minut, a co lepsze: widać polskie znaki (opis Windows Live Writer tutaj). [...]
[...] (i nadal jestem) dość zadowolony z programu do blogowania Windows Live Writer (recenzja tu), wystarczyło jednak kilka minut zabawy z Post2Blog by zrezygnować z programu Microsoftu, ale po [...]
[...] premiery poprzedniej wersji programu Windows Live Writer minęło sporo czasu (minirecenzja tu). Na szczęście zespół Live Writer nie spoczął na laurach i postanowił dodać kilka [...]