Darmowe obrazki i zdjęcia na bloga – skąd je wziąć?
Wkrótce i tu będą podobne wpisy.
Tworzysz wpis – walczysz ze słowami, przestawiasz je, kasujesz, dopisujesz nowe. W którymś momencie tej zaciętej batalii zdajesz sobie sprawę z tego, że do pełnego zwycięstwa ducha nad materią przydałaby się jeszcze jedna rzecz – obrazki. Włączasz wyszukiwarkę Creative Commons, zaznaczasz pole obrazki do modyfikacji i zaczynasz drugi etap zmagań. W końcu, gotowe – jest wpis, są obrazki – publikujemy.
Darmowe obrazki i zdjęcia
Czy wiesz, że poza flickr i spółką istnieje też gargantuicznych (czytaj: ogromnych) rozmiarów źródło darmowych, ogólnodostępnych zdjęć, przy których nie trzeba męczyć się wskazaniem autora? To treści i grafiki Public Domain.
Co to jest public domain?
Według opisu z Wikipedii “Public Domain” to
ogół twórczości (m.in. tekstów, zdjęć, muzyki, dzieł sztuki, oprogramowania itp.), do której wygasły prawa autorskie i która jest przez to dostępna dla wszystkich i do dowolnych zastosowań lub która od samego początku jej powstania nie była objęta tymi prawami (np. teksty ustaw).
Podsumowując: róbta co chceta.
Źródła obrazków i zdjęć Public Domain
Skąd wziąć te darmowe bogactwa? Oto kilka źródeł na początek:
- http://www.publicdomainpictures.net/ (zdjęcia)
- http://www.public-domain-photos.com/ (zdjęcia i obrazki)
- http://www.pdphoto.org/ (zdjęcia)
- http://openclipart.org/ (obrazki)
- http://www.pdclipart.org/ (obrazki)
- http://antiqueclipart.com/ (obrazki)
Więcej znajdziecie na: http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Graficzne_zasoby_o_wolnych_licencjach
Dość obszerny wpis o tym, gdzie znaleźć zdjęcia (oraz opis różnego rodzaju licencji) opublikował też Maciej Lewandowski na swoim blogu Fabryka słów. Podobny post o powiązanej tematyce znajdziesz też na blogu programisty.
Z jakich zdjęć i obrazków korzystasz tworząc wpis? A może podobnie, jak w tym wpisie u ciebie nie ma ani jednego?
- Dodaj
kanał rss
do swojego czytnika - Skorzystaj z
adresu trackback - Prenumeruj
kanał komentarzy

Kommentarze: 32 »
Ja korzystam z http://www.sxc.hu/ :)
A czytałeś warunki użytkowania? ;)
http://www.sxc.hu/info.phtml?f=help&s=8_2
(punkty 6 – 12)
Aaa to takie buty ;)
Ja bym dodał jeszcze StockExchange: sxc.hu. :)
http://www.sxc.hu/info.phtml?f=help&s=8_2
(punkty 6 – 12)
Większość zdjęć ma tylko podstawowe ograniczenia, czyli nie wolno ich sprzedawać i wykorzystywać na stronach porno. ;)
Dla każdego coś miłego :). Akurat sxc (jak i 10 innych) nie wstawiłem ze wzgledu na możliwe ograniczenia w użytkowaniu zdjęć.
W większości własne zdjęcia. Czaaasem coś “podkradnę” na koparkę, ale zawsze wtedy podaję źródło. I zdrzyło mi się wstawić na warszavce zdjęcie śmierci z kosą i jakiegoś słowiańskiego Boga. Tak czy siak przydatny wpis, jak będę chciała coś “pożyczyć” to nie będzie mnie gryźć sumienie :)
Niestety (albo stety) nie każdy jest obdarzony talentem fotografa. Tak jak mówisz, zapasowe źródło zawsze się przyda :).
http://www.sxc.hu
Byś czytał poprzednie komentarze :P
nie zawsze mi się chce czytać komentarze innych do kazdego wpisu na jaki trafie ;)
http://revue.cuu.pl/
Zapomniałeś o bardzo ważnym źródle: Wikimedia Commons, http://commons.wikimedia.org/wiki/Main_Page
Jest jeszcze parę innych stron do wykorzystania – pisałem na ten temat jakiś czas temu: http://www.fabrykaslow.eu/?p=7
Dziekuję, link do wpisu dodany ;) Jeśli chodzi o wikimedia to jest tam content mieszany, więc “choć źródło zacne” nie dodałem.
Dzięki za linka :)
Co masz na myśli, pisząc o “contencie mieszanym” w Wikimedii Commons? To, że są tam nie tylko fotografie, czy że różne licencje? Bo jeżeli chodzi o licencje to wszystkie (z założenia twórców Wikimedii) pozwalają na reprodukcje mediów z jej zasobów – praktycznie bez ograniczeń.
Zgadza się :). Wpis akurat jest poświecony Public Domain, wiec CC z attribution odpada ze wzgledu na attribution.
U mnie źródła ilustracji są różne – część jest moich, część z flickra a jeszcze inne z materiałów prasowych – zależy o czym się pisze :)
A poza flickr masz jakieś źródło z którego nagminnie korzystasz? :)
Domena publiczna, proszę bardzo :)
Domena publiczna to domena amerykańskich instytucji rządowych, a więc:
NASA: http://www.nasaimages.org/ i http://visibleearth.nasa.gov/ , USDA (roślinki itp): http://www.ars.usda.gov/is/graphics/photos/ ,
US Antarctic Program: http://photolibrary.usap.gov/
I perełka – zeskanowane obrazki ze starych książek (także w domenie publicznej, chociaż administratorzy strony trochę kręcą z licencjami): http://www.oldbookillustrations.com/
Dziekuję. Widać masz dużą wprawę w docieraniu do źródeł :)
A ja czekam aż mnie ktoś pozwie, bo korzystam wyłącznie z Google Images, czasami przeszukam Flickr. Jestem chyba za leniwy ;-)
Kurcze, bym cię pozwał, ale nie jestem stroną w tym sporze :D. Wolę zdjęcia i obrazki PD, bo nie muszę spędzić dodatkowych 10 minut na manewrowaniu z wszystkimi przypisami.
http://polishwords.com.pl/blog/2008/legalna-grafika-na-moja-strone-internetowa/
No, mogłeś chociaż jakiś wstęp napisać – że “ja też o tym napisałem” albo co :D
W sumie po przeczytaniu Twojego posta nie miałem nic do dodania ;)
Znaczy, że muszę zacząć robić wieksze dziury w tekstach ;)
Zwykle korzystałem z search.creativecommons.org i przeszukiwałem flickra, ale wtedy zawsze musiałem dodać info o autorze zdjęcia.
Może skorzystam z podanych przez Ciebie źródeł podczas pisania następnego wpisu :)
Zawsze można korzystać z kilku źródeł – 1 główne, a reszta zapasowe :)
Jakoś do tej pory Flickr mi wystarczał do wszystkiego, a w przypadku takiego SajFaja korzystam z dóbr jakimi są Promosy, czyli wszelkiej maści obrazki dla prasy. Takie uroki blogowania…
No ba, każda “SajFaj” rzecz ma chyba wiecej materiałów reklamowych niż królik wielkanocyny potomstwa (sorki za porównanie ;)
Non taken :P
Ja znalazłem taki portalik:
http://www.stockfreephoto.eu
mają język polski i nie wiem, ale chyba zdjęcia można wykorzystywać komercyjnie bez jakichś większych rygorów. Wiadomo sprzedawać tych zdjęć nie można, ale do komercyjnych projektów chyba wykorzystywać można.
Poprawcie mnie jak się mylę :)